Historia Olgi jest inna niż większość w tym roku - nie rekordowa, a najbardziej ludzka. 76% z matury z informatyki 2026 w języku C++ - wynik solidny, otwierający drogę na większość kierunków informatycznych w kraju. Ale za tym wynikiem stoi coś, co zdarza się częściej, niż maturzyści chcą przyznać: Olga na próbnej maturze kursowej miała 98%, a na oficjalnej - 22 punkty procentowe mniej. Sama wyszła z egzaminu zła na siebie: "byłam zła, bo wiedziałam, że przygotowywałam się i wiem, że gdybym na spokojnie usiadła, to na pewno miałabym znacznie wyższy wynik".
Zaczęła się przygotowywać w mocnym punkcie startowym: klasa matematyczno-informatyczna, w której „wszyscy z wyjątkiem trzech osób” zdawali informatykę, nauczyciel-zwolennik C++ (który uczył w tym języku od 2. klasy), a przed liceum sama - w panice, że „już wszyscy będą wielkimi programistami” - oglądała filmiki C++ na YouTubie. A jednak, wchodząc we wrzesień 2025 (początek 4. klasy), Olga wiedziała, że sama nie da rady się przygotować: "widziałam, jak w szkole u nas to było prowadzone - oczywiście mieliśmy fajnego nauczyciela, ale to inaczej działa, jak ma pod sobą trzydzieści osób". Wybrała kurs - i tak zaczął się jej plan 9 miesięcy przed maturą.
Rytm pracy: ok. 3 godziny dziennie rozłożone między dwa główne przedmioty (1,5 godziny matematyka + 1,5 godziny informatyka), bardzo elastycznie - były dni po 0 godzin („po szkole byłam zmęczona”), były dni po 4 godziny („nudziło mi się i włączałam kurs w tle serialu”). Kluczowa zmiana mentalna: "to już nie było dla mnie taki obowiązek, że muszę, tylko tak jakoś fajnie mi się po prostu otwierało". Najcięższy moment przygotowań - początki algorytmów na papierze („koledzy z klasy od razu coś widzieli, a ja nic nie widziałam”). Największy plus kursu według Olgi: "najważniejszą rzeczą dla mnie było właśnie to sprawdzanie zadań domowych - że faktycznie [ktoś sprawdzający] wyłapał jakiś błąd" - feedback loop Darka jako fundament spokojnej głowy.
Dzień matury 14 maja 2026, godzina 9. Nauczyciele nadzorujący uśmiechnięci, atmosfera luźniejsza. Teoria (IP V4/V6) - dobrze wypełniona. Zadanie 4.4 „korporacyjne” (pakiety) - poradziła sobie, bo "faktycznie mega dużo siedziałam nad tymi zadaniami z tymi pakietami, bo po prostu nie umiałam zrozumieć, co się tam dzieje". Ale to nie trudne zadania okazały się jej pułapką. Zawiódł Access („pewne punkty”, stracone przez pośpiech - „nie doczytałam końca zadania”) i systemy liczbowe - liczone w głowie: "ja zawsze wolę w głowie, bo jestem przekonana, że dobrze liczę. No ale nad tym się też sypnęłam". Skończyła cały arkusz z buforem, wróciła do jednego zadania - ale te głupie błędy z Accessa i systemów liczbowych ostatecznie kosztowały ją 22 punkty procentowe różnicy względem próbnej.
Efekt? 76% z matury z informatyki 2026 w C++ - wynik solidny (powyżej 70%, otwierający większość uczelni informatycznych) i przyjęcie na Politechnikę Wrocławską na kierunek cyberbezpieczeństwo, mimo że bliżej z domu była Politechnika Poznańska. Poznaj historię Olgi - uczennicy, która pod presją egzaminu straciła 22 punkty procentowe względem próbnej, ale i tak dostała się dokładnie tam, gdzie chciała. I która, wybierając Wrocław zamiast bliższego Poznania, podsumowała decyzję najprostszym możliwym powodem: "kurczę, raz się żyje, to spróbować czegoś nowego". Odwołanie od zadania 3 (prefiksów) - w toku; wgląd zaplanowany na październik/listopad 2026.
Klasa matematyczno-informatyczna + C++ od 2. klasy (od nauczyciela) - dlaczego wybór matury z informatyki był naturalny
Mateusz: Olga, na początek chciałbym cofnąć się do samego początku - kiedy zaczęłaś myśleć o tej maturze z informatyki? To był jakiś impuls, moment wyboru uczelni, czy pamiętasz, od czego to się zaczęło?
Olga: Byłam na kierunku ogólnie matematyczno-informatycznym. Cały czas jak myślałam o rozszerzeniach, to głównie matematyka, informatyka - fizyka to nigdy nie był mój ten. Tak myślę, że przez całe liceum tylko to, co na zajęciach - że tu na jakimś sprawdzianie, na jakąś ocenę - więc tak jakoś w głębie, żeby dalej myśleć przyszłość, to raczej wtedy było po prostu, żeby przeżyć, przetrwać. Tak faktycznie, jeżeli chodzi o samą maturę, to był jakiś początek tego roku szkolnego, tej czwartej klasy - wtedy zaczęłam bardziej myśleć. Dla mnie ważny był taki spokój ogólnie w głowie, że wiem - jakby na upartego dałoby się znaleźć jakieś zadania czy coś, ale że jednak widziałam, ile tego jest, ile faktycznie trzeba się przygotowywać. Zależało mi i na matematyce, i na informatyce - dużo było tego materiału i zależało mi na jakimś takim planie, żeby wiedzieć po prostu, co po kolei, żeby niczego nie pominąć.
Mateusz: Rozumiem. A w szkole - mieliście dobrego nauczyciela, jakieś podstawy? Na jakim poziomie byłaś we wrześniu 2025 roku, czyli na rok szkolny przed maturą, jeśli chodzi o wiedzę? Podstawowe pętle, zmienne, jakieś algorytmy?
Olga: Całe to liceum, można powiedzieć, że program, co jest na maturę, to pan z nami przerabiał. Ale powiedzmy w pierwszej klasie przerobił coś, a potem po iluś w tej ostatniej klasie nie wracał. Więc nawet jak robiłam zadanie, pamiętałam, że miałam to - że mieliśmy sobie jakąś kartkówkę, ale było to dwa lata temu albo trzy lata temu, więc tak czy siak nie pamiętałam. To, co pan miał z nami przerobić w szkole, pokazał to, co było obowiązkowe do matury, ale nie było powtarzane. Nawet tutaj w tych zadaniach na kursie, co mi się podobało - często były jakby ze sobą połączone rzeczy, że nawet jak był inny temat, to nagle w jakimś momencie pojawiała się pętla albo pętla sortowania. Nawet jak było ileś lekcji do przodu, musiałam wrócić i powtórzyć sobie jeszcze raz, jak to było bąbelkowe. Podobało mi się to nawiązywanie do tego, co robiłam wcześniej - a w szkole u nas takiego czegoś nie było, że jak mieliśmy nowy temat, to robiliśmy nowy temat, już zazwyczaj nie wracając do tego, co było wcześniej.
Olga: Ogólnie na jakim poziomie - takie podstawy i wiedzę ogólnie miałam, co powinnam mniej więcej umieć z tych poprzednich lat. No i nasz pan często skupiał się na rzeczach jakby w ogóle niezwiązanych do końca z maturą - takie prywatne ambicje, żeby pokazywać nam coś więcej. Nawet w tym ostatnim roku nie cisnął nas aż tak do matury, chciał raczej pokazywać, jakie rzeczy można poza tym. Wydaje mi się, że jako klasa - mieliśmy ambitną - dał nam trochę wolną rękę, jeżeli chodzi o naukę.
Mateusz: Dużo osób finalnie zdawało maturę z informatyki w Twojej klasie?
Olga: Wszystkie, może z wyjątkiem trzech osób.
Mateusz: Widzę od razu wpływ nauczyciela na ilość osób zdających maturę z informatyki. I pisałaś maturę w C++, jeżeli się nie mylę. Skąd ta decyzja?
Olga: Pan coś tam pokazywał w pierwszej klasie, takie najprostsze rzeczy, a później, wydaje mi się, że jak najszybciej mógł, to od razu przeskoczył do C++. Bo tam było po prostu, żeby nam pokazać, żeby było, że odhaczone. A nasz pan od informatyki był jednak zwolennikiem C++ - nawet jak on nam pisał jakieś programy, to wszystko w C++. Więc wydaje mi się, że w tym było łatwiej. No i jednak od drugiej klasy do czwartej już tylko w tym. Oczywiście były osoby, które od samego początku Pythona i potem już wszystko robiły w Pythonie, nawet jak pan pokazał w C++. Ale mi to jakoś zostało, że ten C++ - już nawet nie pamiętam z tego Pythona. Ale od razu, jak go zobaczyłam, jakoś tak logicznie mi się wydawał.
Mateusz: Czy czułaś jakieś trudności związane z C++, że ten język jest trudniejszy i na maturze go ciężej opanować?
Olga: Nie, ale wydaje mi się, że to też może być kwestia tego, że jeszcze przed liceum miałam jakąś panikę - byłam pewna, że jak pójdę na ten kierunek, to tam już wszyscy będą po prostu wielkimi programistami. A ja nic nie będę umiała i już przed liceum włączałam sobie jakieś filmiki na YouTubie, jak ludzie piszą coś w C++. Próbowałam za nimi śledzić i razem z nimi coś pisać. Więc wydaje mi się, że potem w liceum, jak pan pokazał C++, to już miałam w głowie, że okej, że to już znam, że coś tam widziałam wcześniej. Nie sprawiało trudności, bo wszystko dla mnie jakoś takie logiczniejsze wydawało mi się. Może to jest kwestia tego, że już nie pamiętam, ale czasami jak sobie wracam do kodów z Pythona, to już nawet nie wiem, co tam się dzieje. Więc ten C++ jednak łatwiej dla mnie.
Mateusz: Ja się często spotykam z opiniami osób, które dopiero myślą o zdawaniu matury z informatyki - w internecie panuje opinia „zdawaj tylko w Pythonie, bo tam jest dużo szybciej”. A jak rozmawiam z osobami, które zdawały w C++, nie widzą żadnych przeszkód. To jest tylko narzędzie pracy - najważniejszy jest algorytm, który musisz wymyślić, jak rozwiązać dany problem, a w Pythonie czy C++ on wygląda super podobnie.
Olga: Tak, ale wydaje mi się, że to jest taki dylemat dla osób, co nie miały aż tak styczności - bo na świeżo mogą trochę decydować, w jakim języku wybiorą, jakieś tam opinie czytać. A my nie mieliśmy do końca wyboru, bo pan powiedział, że C++ i robił z nami całe trzy lata w C++, więc już byliśmy ustawieni na to, że tak po prostu jest. Może nie musiałam stawać przed takim wyborem i myśleć do końca o tym, bo mi się już takie to naturalne wydawało, że i tak to wybiorę.
Wrzesień 2025 - jak ułożyć plan 9 miesięcy przed maturą (3h dziennie, 1,5h matma + 1,5h informatyka)
Mateusz: Kilka godzin dziennie to było, że sobie podzieliłaś na matematykę i informatykę jako najważniejsze przedmioty. Czy możesz zdradzić, czy to była bardziej godzina, cztery godziny dziennie, jak to wyglądało w weekendy? Szukam tutaj takiego porównania dla osób, które będą się przygotowywać - ile Ty włożyłaś pracy?
Olga: To wszystko tak mega rozłożone. Były takie dni, kiedy w ogóle nic nie robiłam, bo po szkole byłam zmęczona albo gdzieś byłam po prostu niecała. A były takie dni, kiedy nie miałam zupełnie nic do roboty i na przykład siedziałam cztery godziny, czy nawet nudziło mi się i włączałam, i rozwiązywałam sobie zadania - bo to już w pewnym momencie nie było dla mnie taki obowiązek, że muszę, tylko tak jakoś fajnie mi się otwierało. To już nie było aż takie męczące, tylko nawet w formie jakiegoś relaksu - że włączałam jakiś serial w tle i myślałam nad jakimiś zadaniami. Nie było tak konkretnie. Gdybym miała uśrednić, myślę, że rozłożenie to półtorej godziny informatyka, półtorej godziny matematyka - oczywiście to się różniło, że jak był trudniejszy temat, to nawet nad jednym zadaniem długo potrafiłam siedzieć. Ale średnio myślę, że tak trzy godziny ogólnie poza szkołą dziennie mogłam przeznaczać na naukę do matury z dwóch przedmiotów.
Mateusz: A co robiłaś, jeżeli chodzi o samo przygotowanie do matury - bardziej to były zadania, wykłady, arkusze? Jak wyglądały pierwsze miesiące na kursie?
Olga: Na początku starałam się robić wszystko bardzo dokładnie, że każdy filmik jakby co do minuty, co do sekundy. A potem, jak zauważyłam, że to też nie jest tak, że całe dnie siedziałam i oglądałam wszystkie rzeczy, że liczyłam całe dnie wszystkie zadania - miałam wyznaczone, że ileś czasu na matematykę, ileś na informatykę - zaczęłam przeliczać, że kurczę, może faktycznie nie starać się, żeby wszystko było perfekcyjnie, żeby do każdego minuta w filmiku, każda sekunda. Dla mnie najważniejsze były te zadania. Nawet jeżeli powiedzmy było coś na filmiku pokazywane, jakieś algorytmy, a ja coś w nich kojarzę, czy wydaje mi się, że sama bym potrafiła je zrobić - to na początku starałam się sama, dopiero jak nie miałam pomysłu, to wtedy wchodziłam i na filmiku patrzyłam krok po kroku, jak właśnie pan to przedstawiał, jak myśleć. Więc sobie tak do tego elastycznie podchodziłam.
Mateusz: A były jakieś cięższe momenty, że chciałaś odpuścić, że zastanawiałaś się, czy ta matura z informatyki coś dla Ciebie, w tym całym przygotowaniu?
Olga: Początki tych algorytmów na papierze. Ale potem kolejne kolejne zaczęłam zauważać jakiś schemat, że to bardzo się pokrywa z takimi algorytmami, co uczyłam się pisać na komputerze - czy sortowanie, czy binarne, czy w innym systemie. Jak się już wyłapuje konkretne takie rzeczy, to potem znacznie łatwiej to przychodziło. Myślę, że to było dla mnie takie ciężkie, jeszcze jak czasami do domu nasz nauczyciel dawał nam podobne zadania. To było przed kursem, właśnie zanim zaczęłam kurs - to był sam taki początek września. Dał nam te kartki i już widziałam, że powiedzmy ileś osób ode mnie z klasy od razu coś widziało i mówią „to jest to, to jest to”, a ja nic nie widziałam, nie umiałam zrozumieć skąd to widzą. Ale potem faktycznie, jak przerobi się ileś tych zadań na kartce, to już zaczęłam to zauważać.
Olga: Na pewno takie liczenie mocno nie uczy w głowie, bo zawsze systemy liczbowe ogólnie łatwe, ale bardzo łatwo się pomylić, jeżeli chodzi o obliczenia. Ja jestem takim typem osoby, że nie lubię tracić czasu - wiem, że zazwyczaj lepiej sprawdzić na komputerze w kalkulatorze, żeby nie zrobić błędu, ale ja zawsze wolę w głowie, bo jestem przekonana, że dobrze liczę. No ale nad tym się też sypnęłam w tej maturze, co była w tym roku.
Mateusz: A z tą teorią - miałaś w szkole, uczyłaś się z naszej bazy pytań, książki?
Olga: Uczyłam się z bazy pytań, co jest z kursu, wykupiłam jeszcze tę książkę - ale głównie po to, żeby mieć. Zawsze lepiej, jak mam jakieś takie testy, że na komputerze mi się lepiej uczy - żeby odblokować sobie te podpunkty, które wydawało mi się, że są takie najtrudniejsze, że największy problem z nimi miałam. Mieliśmy w szkole sprawdzian, ale trochę na własną rękę - dostaliśmy tylko zagadnienia, że tu sieci musimy umieć, tu to, tu jakieś IP i tak dalej. W domu - każdy mówił na własną rękę, ale ja nie szukałam za dużo w internecie odpowiedzi na wszystkie pytania. Z tego kursu to akurat mi mega pomogło, że miałam to wszystko w jednym miejscu, takie najważniejsze informacje. I okazało się, że to było dokładnie to, czego Pan od nas oczekiwał na sprawdzianie. Potem przed całą maturą trochę się bałam, bo tak szybko wylatują mi takie bardziej teoretyczne rzeczy z głowy. Jak się ich potem nie używa, to bałam się trochę tego. Ale było chyba tylko jedno pytanie o IP V4 i V6 - z tego byłam zadowolona.
Dzień matury 14 maja 2026 - stres, Access, systemy liczbowe (cena pośpiechu)
Mateusz: Przejdźmy teraz do samej matury, czyli 14 maja 2026 roku, godzina 9 - usiadłaś do egzaminu maturalnego. Co, na początku stresik, czy jak to wspominasz?
Olga: Stres, no zaczęliśmy. Myślę, że to też zależy od tego, kto jest aktualnie w sali. Bo mieliśmy ileś tych matur i niektórzy nauczyciele byli bardzo oficjalni, że było aż czuć tę atmosferę w powietrzu. A byli też tacy - i to właśnie łącznie z informatyką - że byli uśmiechnięci, że „dacie radę, jest dobrze”, tak jakoś wprowadzali atmosferę trochę luźniejszą mimo wszystko, że nie czuło się aż takiego wielkiego spięcia.
Olga: Myślę, że stres - jestem bardzo podatna właśnie na takie rzeczy. Jak mi coś nie wychodzi, jakieś zadanie, to automatycznie albo spędzam za dużo czasu na tym zadaniu i patrzę, i minęła nagle pół godziny, albo po prostu przychodzę do kolejnych i jestem zawsze przekonana, że kolejne też nie wyjdą. Ale tutaj jakoś umiałam to oddzielić - że powiedzmy w jednym tym trzecim zadaniu mi tam nie wyszło, ale uznałam sobie, że dobra, mam jeszcze dużo czasu i dużo arkuszu przede mną, że dokończę do końca i sobie wrócę. Potem właśnie skończyłam cały arkusz i zauważyłam, że okej, zostało mi jeszcze trochę czasu i powiedzmy jedno zadanie do dokończenia, żeby dopracować - to wtedy sobie wróciłam.
Olga: Przed samą maturą, przed wejściem, byłam mega zestresowana, ale jak już usiadłam i zobaczyłam, że okej, wszystko znajome, mój komputer, dostałam kartkę, wiem mniej więcej, o co chodzi - to już się poczułam lepiej. Starałam się do tego podejść w taki sposób, że to jest jakby kolejna próbna matura i żeby nie myśleć o tym aż tak poważnie. Oczywiście potem, jak coś nie wychodziło, miałam myśli, że „no i super, nie dostanę się tutaj, klapa zupełnie”. Ale starałam się myśleć, że przygotowywałam się i że jak nawet stracę jakieś punkty, to wynik będzie na pewno dobry.
Mateusz: Wspominałaś jeszcze wcześniej o zadaniu 4.4 - te matury są bardzo podobne do siebie, jeżeli chodzi o schemat, więc algorytmy się powielają z roku na rok. Dużo osób mówiło, że bali się zadania z pakietami - takie było pamiętne, gdzie się pakiety przesyłały między komputerami. No i wyszło bardzo podobne, bo wyszła korporacja.
Olga: No ja się też nie przestraszyłam, zaczęłam i od razu pomyślałam o tych pakietach komputerowych. Ale może przez to, że wtedy faktycznie mega dużo siedziałam nad tymi zadaniami z tymi pakietami - bo po prostu nie umiałam zrozumieć, co się tam dzieje. Ale tutaj poradziłam sobie, więc byłam zadowolona.
Mateusz: Z systemami liczbowymi to dużo osób tak podchodzi - „to i tak zrobię, nawet nie robię na maturach próbnych, bo i tak zrobię podczas matury”, a później się okazuje, że...
Olga: Często po prostu wszystko już idzie i na takich rzeczach najłatwiej się ten... I symulacji na Excelu też się bardzo bałam. I teoria, gdzie trzeba było wpisać wartości liczbowe, a nie wybrać ABCD - to akurat miałam dobrze. Bałam się, że będzie więcej teorii, jakieś takie podchwytliwe, ale tutaj akurat to wypełniłam dobrze.
76% mimo 98% na próbnej kursowej - anatomia pomyłek pod presją czasu
Mateusz: Wynik na poziomie 76% to jest wynik, który z pewnością osoby, które nas słuchają, to jest ich wymarzony wynik, który chcieliby osiągnąć z matury z informatyki - bo wartość powyżej 70% otwiera tak naprawdę drogę na większość uczelni. Pytanie, jak to wygląda u Ciebie - czy jeszcze gdzieś tam liczyłaś na więcej z tym wglądem w pracę i z odwołaniem, że walczysz jeszcze o te kolejne procenty?
Olga: Znaczy, o więcej dlatego, że może po samej maturze, jak wyszłam, byłam zła na siebie, bo wiem, że z tej próbnej, co tutaj właśnie robiliśmy na kursie, miałam 98% i liczyłam - i tak wyszłam, i czułam, że nie pokazałam tego wszystkiego, co potrafię. Presja czasu - jak na przykład uważałam, to myślę, że to największa taka głupota, jaką zrobiłam: że zawsze Access sprawiał mi najmniej trudności, że to były dla mnie takie pewne punkty. Przez to, jak się śpieszyłam, nie doczytałam końca zadania, nie doczytałam czegoś tam i na takich rzeczach największe głupoty porobiłam.
Olga: Wiem, że te punkty stracone nie były wynikiem braku wiedzy w większości przypadków, może w jakimś jednym, że nie miałam pomysłu, jak coś dokończyć - ale w większości to nie był brak wiedzy, tylko ten stres i po prostu nieprzemyślenie czegoś. Byłam na siebie zła bardziej za to, bo wtedy jeszcze nie znałam wyniku, a bałam się, że jeszcze tu mi zabiorą, tu coś zabiorą - i że będzie niższy. Byłam zła, bo wiedziałam, że przygotowywałam się i wiem, że gdybym na spokojnie usiadła, to na pewno miałabym znacznie wyższy wynik. Ale dało mi to możliwość pójść tam, gdzie chcę, więc jestem bardzo zadowolona.
Mateusz: Tutaj jak robiłaś to wszystko w domu, to było więcej luzu, potem na egzaminie wchodzi stresu, różne osoby reagują na ten stres, jak najbardziej to rozumiem. Jak ja to mówię, na maturze nie tylko jest ważna wiedza, ale też porozumienie się ze stresem i z presją czasu. Możesz umieć wszystko na blachę - w domu siadasz do tej matury konkretnej, robisz wszystko bezbłędnie, a na maturze jednak stres, presja czasu i błędy wychodzą. Jakbyś mogła zadzwonić do samej siebie we wrześniu 2025 roku - teraz już po maturze i po tych doświadczeniach - czy masz jakieś rady, które dałabyś samej sobie przed tym przygotowaniem?
Olga: Pewnie powiedziałabym sobie, żeby się aż tak tym wszystkim nie stresować, bo ostatecznie nie okazało się to wszystko aż tak straszne, jak przez te 4 lata liceum słyszałam - że to będzie po prostu test wszystkiego, cała nasza przyszłość od tego zależy i tak dalej, że był mega stres nawet od początku roku. Myślę, że na pewno to. Ale jeżeli chodzi o same przygotowania - tak jak to poprowadziłam, że tyle czasu na to poświęciłam, tyle zadań robiłam - myślę, że bym niczego nie zmieniła. Nawet gdybym miała przygotowywać się sama i miałabym na równie dobry wynik sama się przygotować - to jednak ta świadomość tego, że miałam taką spokojną głowę, że widziałam, ile mi jeszcze zostało do końca, widziałam, na jakim jestem etapie i co jeszcze muszę powtórzyć - to mi dawało taki spokój, a na nim mi bardzo zależy: żeby wiedzieć, że wszystko jest poukładane i że wiem, na jakim etapie jestem.
Politechnika Wrocławska cyberbezpieczeństwo + odwołanie od zadania 3 (prefiksy) - „raz się żyje”
Mateusz: Jaką uczelnię w końcu wybrałaś i jaki kierunek?
Olga: Wybrałam Politechnikę Wrocławską na cyberbezpieczeństwo.
Mateusz: Tak, bo jak rozmawialiśmy telefonicznie wcześniej, to mówiłaś chyba, że Poznańska jest najbliżej, ale wybrałaś jednak Wrocławską.
Olga: Tak, ale potem pojechałam niedawno do Wrocławia zanieść papiery, te pierwsze. Przeszłam się po mieście, zobaczyłam akademik i pomyślałam sobie, że kurczę - raz się żyje, spróbować czegoś nowego. Jak mi się nie spodoba, to za rok wrócę, ale jak coś mnie jednak tam ciągnie, to żeby jednak spróbować, żeby potem nie żałować, że czegoś się nie spróbowało.
Mateusz: A wracając jeszcze do tematu odwołania od tego zadania trzeciego, czyli z matury 2026 - o prefiksach. Mówiłaś podczas naszej pierwszej rozmowy, że złożyłaś odwołanie. Co z tego wynikło?
Olga: Znaczy, na pewno się będę chciała odwoływać, tylko aktualnie sprawa wygląda tak, że dostałam termin na ten wgląd - akurat na termin, kiedy byłam na wyjeździe. Próbowałam się skontaktować, czy da się to jakoś zmienić. Ten termin okazało się, że nie, tylko trzeba jakby następny. Więc prawdopodobnie w październiku czy w listopadzie może dostanę jakiś kolejny termin. Na szczęście nie wpływa to w żaden sposób na to, czy się dostanę, czy nie, bo już się dostałam na tę Politechnikę Wrocławską i ostatecznie tam pójdę na cyberbezpieczeństwo.
Mateusz: Co faktycznie najbardziej Ci pomogło w nauce? Czułaś, że nasze przygotowanie, nasz kurs gdzieś tam Ci faktycznie pomaga? Jakie rzeczy były dla Ciebie najważniejsze, jeżeli chodzi o ten progres?
Olga: Najważniejszą rzeczą dla mnie było właśnie to sprawdzanie zadań domowych. Że to nie jest tylko tak, że dostawałam jakieś zadanie „napisz kod jakiś tam i sobie sprawdzić w domu, czy masz dobrze” - tylko że faktycznie czasami byłam przekonana, że mam wszystko dobrze wysyłałam i czy to właśnie Darek, czy ktoś z tych sprawdzających wyłapał jakiś błąd, że czegoś nie dopatrzyłam. To było dla mnie takie ważne, że to nie jest tylko tak, że napisałam sobie i myślałam sobie, że pewnie mam dobrze, to zostawiam i idę dalej - tylko że faktycznie to musiało być sprawdzone. I często wyłapywały się jakieś takie błędy.
Olga: Nawet początkowo to mnie denerwowało, ale z nazewnictwem funkcji czy zmiennych - jak na początku uważałam, że to jest takie bez sensu, że dlaczego nie mogę ustawić sobie zmiennej A albo B - potem zobaczyłam, że tak się do tego przyzwyczaiłam, że na lekcji informatyki coś pisałam, jakiś kod, i już nawet nie myślałam o tym, że dobrze dać jakąś długą nazwę, tylko automatycznie pisałam tak, jak faktycznie to, co to znaczyło. Potem powiedzmy ktoś mi pokazywał swój kod i nie wiedziałam, co się tam dzieje, że było „zmienna X, B, Y” i tak dalej, a potem pokazywałam swój i wszystko było tak czytelne. Wracałam do kodu, jak musiałam sobie coś powtórzyć, i wiedziałam dokładnie, o co chodzi. Jak początkowo mnie to denerwowało, to potem faktycznie to są takie małe wskazówki, które dużo dają.
Olga: Z Darkiem fajnie, że nie trzeba było czekać - oczywiście, żeby zatwierdził to ktoś jakby ponad nim - ale jeżeli chodzi o taki pierwszy wgląd, że już wie po prostu, czy początkowo się mniej więcej wszystko zgadza. Więc nie trzeba było czekać aż tak długo, żeby wiedzieć, że coś po prostu wychodzi.
Olga: Te bazy pytań szczególnie mi się przydały - jakby ten sprawdzianek był pod maturę. Że faktycznie potem, jak tam był zbiór, to był zbiór pytań ogólnie z tych matur, jakie też były. Potem już odrabiałam jakieś matury, drukowałam sobie, żeby na papierze zobaczyć - i już pamiętałam, że te pytania były tutaj w kursie. To wszystko tak ze sobą zaczynało jakby zgadzać, że to wszystko ma sens. Tej teorii nie byłam aż tak mega pewna, bo też na nią tyle czasu nie poświęcałam, ale na pewno czułam się znacznie pewniej, niż gdybym tego nie miała.
Olga: Z tymi nawet zadaniami - do jednego tematu nie było tylko jedno zadanie, tylko było tego dużo. Sprawiało mi trudność, ale podobało mi się to wyszukiwanie binarne chyba - dużo różnych wariantów, że znaleźć to, to, to. To nie było tylko takie do wyuczenia się na pamięć jednego schematu, tylko różne warianty i różne rzeczy do tego można było dodawać, jakieś inne kryteria. Podobało mi się, że nie było tak: do jednego tematu jedno zadanie i dalej, tylko faktycznie żeby obejść temat z każdej strony.
Mateusz: My też wychodzimy z założenia, że algorytm to nie tylko teoria, jak działa algorytm, tylko też, żeby go pomodyfikować i sprawdzić, czy faktycznie rozumiesz ten algorytm - bo tak się najłatwiej nauczyć, a nie tylko, że ma działać i kropka. Świetną drogę przeszłaś i jeszcze raz gratuluję ode mnie i całego naszego zespołu osiągniętego wyniku. Zostaje mi życzyć wszystkiego dobrego, trzymać kciuki za Politechnikę Wrocławską i dalszy rozwój w karierze edukacyjnej. Jakbyś wiedziała, co z tym odwołaniem, dawaj znać do nas - my też pasjonujemy się tym, więc każda taka informacja jest dla nas cenna.
Olga: Dziękuję bardzo. Ja też jeszcze raz bardzo chwalę sobie kurs, na pewno będę dalej polecała, bo naprawdę dobrze mi się z niego czuło. Dobry rok z nim spędzony.




